Kompletny poradnik dla kandydatów na medycynę i ich rodziców
Czy rok przerwy po maturze to porażka? Wręcz przeciwnie.
Jeszcze kilkanaście lat temu samo określenie gap year praktycznie nie funkcjonowało w Polsce. Maturzysta, który nie rozpoczynał studiów zaraz po zakończeniu szkoły średniej, bardzo często spotykał się z komentarzami:
“Zmarnował rok.”
“Nie dostał się na studia.”
“Nie chciało mu się uczyć.”
Dzisiaj spojrzenie na tę decyzję zaczyna się zmieniać. Coraz więcej młodych ludzi świadomie decyduje się na rok przerwy przed studiami. Dotyczy to nie tylko osób, którym zabrakło kilku punktów do wymarzonego kierunku, ale również tych, którzy osiągnęli bardzo dobre wyniki na maturze i mogliby rozpocząć studia od razu.
Dlaczego?
Bo zaczynają rozumieć coś, czego szkoła niestety bardzo często nie uczy.
Że życie nie jest wyścigiem.
Nie zawsze wygrywa ten, kto dotrze do mety pierwszy.
Czasami znacznie rozsądniej jest zatrzymać się na chwilę, nabrać oddechu, odzyskać motywację i świadomie przygotować się do kolejnego etapu życia.
Przez ponad dwadzieścia lat przygotowywania kandydatów na studia medyczne obserwowałem setki osób, które zdecydowały się na gap year. Ich historie były bardzo różne, ale z perspektywy czasu widzę jedną wspólną cechę.
Największe sukcesy odnosili ci, którzy potraktowali ten rok nie jako przerwę od nauki, lecz jako świadomą inwestycję w siebie.
To właśnie o tym jest ten artykuł.
Nie chcę nikogo przekonywać, że każdy powinien zrobić gap year.
Nie chcę również udowadniać, że rok przerwy jest lepszy od rozpoczęcia studiów od razu po maturze.
Chcę natomiast pokazać, kiedy taka decyzja może okazać się jedną z najlepszych w życiu, jak dobrze wykorzystać ten czas oraz dlaczego ogromną rolę odgrywają w tym wszystkim rodzice.
Bo dobrze zaplanowany gap year potrafi zmienić znacznie więcej niż tylko wynik kolejnej matury.
Czym właściwie jest gap year?
W dosłownym tłumaczeniu gap year oznacza “rok przerwy”.
To jednak bardzo mylące określenie.
Słowo “przerwa” sugeruje, że przez dwanaście miesięcy niewiele się dzieje. Tymczasem dobrze zaplanowany gap year jest często jednym z najbardziej intensywnych okresów w życiu młodego człowieka.
To nie jest rok bez nauki.
To nie jest rok spędzony przed komputerem.
To nie są przedłużone wakacje.
To świadomie zaplanowany czas, którego celem jest przygotowanie do kolejnego etapu życia.
Dla kandydatów na kierunki medyczne najczęściej oznacza on połączenie kilku elementów:
- poprawy wyników matury z biologii i chemii,
- regeneracji psychicznej po wielu latach nauki,
- rozwoju osobistego,
- zdobywania doświadczeń zawodowych,
- nauki języków obcych,
- aktywności fizycznej,
- budowania samodzielności.
To właśnie dlatego nie lubię określenia „rok stracony”.
Znacznie bardziej trafne byłoby określenie:
rok świadomego rozwoju.
Kto decyduje się na gap year?
Tutaj pojawia się pierwszy mit.
Wiele osób uważa, że na gap year decydują się wyłącznie maturzyści, którzy słabo napisali egzamin.
To nieprawda.
Z mojego doświadczenia można wyróżnić dwie zupełnie różne grupy uczniów.
Pierwsza grupa – zabrakło kilku punktów
To najczęstsza sytuacja.
Uczeń osiąga bardzo dobry wynik, ale konkurencja na kierunkach medycznych jest ogromna.
Brakuje dwóch, trzech lub pięciu punktów.
To niezwykle trudny moment.
Pojawia się pytanie:
“Czy iść na inny kierunek tylko dlatego, żeby studiować cokolwiek?”
Czy może poświęcić rok na poprawę matury i spróbować jeszcze raz?
Wielu naszych kursantów wybiera drugą drogę.
I bardzo często po roku dostaje się dokładnie tam, gdzie chciało od początku.
Nie dlatego, że stali się nagle znacznie mądrzejsi.
Po prostu mogli przez cały rok skoncentrować się wyłącznie na biologii i chemii, bez sprawdzianów z pozostałych przedmiotów, bez presji szkoły i codziennego biegu.
Druga grupa – i to może Cię zaskoczyć
To uczniowie, którzy… mogliby rozpocząć studia już teraz.
Tak, zdarza się to znacznie częściej, niż wielu osobom się wydaje.
Po latach intensywnej nauki są zwyczajnie zmęczeni.
Nie chcą rozpoczynać jednych z najbardziej wymagających studiów w Polsce w stanie psychicznego wyczerpania.
Chcą odpocząć.
Popracować.
Wyjechać.
Nauczyć się języka.
Zacząć regularnie trenować.
Sprawdzić, jak wygląda dorosłe życie poza szkołą.
Dopiero później rozpocząć studia.
I nie ma w tym nic złego.
Wręcz przeciwnie.
Bardzo często takie osoby rozpoczynają studia znacznie dojrzalsze niż ich rówieśnicy.
Podejmują bardziej świadome decyzje i lepiej radzą sobie z ogromnym obciążeniem, jakie niesie ze sobą nauka na kierunkach medycznych.
Z mojego doświadczenia
Przez ponad dwadzieścia lat pracy zauważyłem ciekawą zależność.
Największe sukcesy podczas gap year odnoszą nie osoby, które uczą się najwięcej, ale te, które wiedzą, dlaczego zdecydowały się na ten rok.
Jeżeli celem jest tylko “przeczekanie”, motywacja bardzo szybko znika.
Jeżeli celem jest świadome przygotowanie do wymarzonych studiów i rozwój jako człowieka, cały rok nabiera zupełnie innego znaczenia.
Jak dobrze wykorzystać gap year? Poprawa matury to dopiero początek
Jeżeli miałbym wskazać jeden błąd, który najczęściej pojawia się podczas planowania gap year, byłoby to przekonanie, że przez najbliższe dwanaście miesięcy jedynym celem ma być nauka do matury.
To zrozumiałe.
Jeżeli zabrakło kilku punktów do wymarzonego kierunku, naturalnym odruchem jest myślenie:
“Przez cały rok będę rozwiązywał arkusze i uczył się biologii oraz chemii.”
Paradoksalnie właśnie takie podejście bardzo często prowadzi do szybkiego spadku motywacji.
Człowiek nie jest stworzony do funkcjonowania wyłącznie według jednego schematu.
Dlatego uważam, że dobrze zaplanowany gap year powinien rozwijać nie tylko przyszłego studenta, ale przede wszystkim przyszłego dorosłego człowieka.
Poprawa matury jest niezwykle ważna.
Ale nie powinna być jedynym celem.
Po raz pierwszy od wielu lat możesz sam zdecydować, jak będzie wyglądał Twój dzień
To moment, którego wielu maturzystów wcześniej nigdy nie doświadczało.
Przez kilkanaście lat życie wygląda bardzo podobnie.
Szkoła.
Lekcje.
Kartkówki.
Sprawdziany.
Prace domowe.
Dzwonki.
Plan narzucony przez innych.
Gap year po raz pierwszy daje prawdziwą wolność.
I właśnie dlatego jest jednocześnie ogromną szansą oraz ogromnym wyzwaniem.
Bo nagle nikt nie mówi:
“Dzisiaj o 8:00 matematyka.”
“Dzisiaj kartkówka z chemii.”
“Dzisiaj sprawdzian z biologii.”
To Ty decydujesz.
I właśnie wtedy zaczyna się prawdziwa nauka odpowiedzialności.
Odpoczynek jest częścią planu, a nie oznaką lenistwa
To jeden z tematów, o których zdecydowanie mówi się zbyt rzadko.
Wielu maturzystów kończy szkołę średnią zwyczajnie zmęczonych.
Nie chodzi wyłącznie o zmęczenie fizyczne.
Znacznie częściej obserwuję zmęczenie psychiczne.
Brak motywacji.
Problemy z koncentracją.
Niechęć do otwierania podręczników.
Poczucie, że “mam już dość”.
I trudno się temu dziwić.
Za większością kandydatów na kierunki medyczne są lata intensywnej nauki, korepetycji, zajęć dodatkowych, próbnych matur i ciągłego porównywania wyników.
Jeżeli organizm wysyła sygnał, że potrzebuje odpoczynku, warto go posłuchać.
Odpoczynek nie jest przeciwieństwem efektywnej nauki.
Jest jej warunkiem.
Czasami dwa tygodnie prawdziwego odpoczynku przynoszą większe korzyści niż kolejne dwa tygodnie nauki “na siłę”.
Z mojego doświadczenia
Bardzo często największym problemem maturzystów nie jest brak wiedzy.
Największym problemem jest przemęczenie.
Uczeń, który odzyska motywację, koncentrację i zwyczajnie zacznie czerpać radość z nauki, w kolejnych miesiącach robi znacznie większe postępy niż osoba, która od czerwca próbuje uczyć się bez chwili wytchnienia.
Sport – inwestycja, która zwróci się szybciej, niż myślisz
Jeżeli zapytałbyś mnie, co powinien zrobić niemal każdy maturzysta rozpoczynający gap year, odpowiedziałbym bez zastanowienia:
zacząć regularnie się ruszać.
Nie dlatego, żeby poprawić sylwetkę.
Nie dlatego, żeby schudnąć.
Ale dlatego, że aktywność fizyczna doskonale wpływa na funkcjonowanie mózgu.
Regularny sport:
- poprawia koncentrację,
- zmniejsza poziom stresu,
- ułatwia zapamiętywanie,
- poprawia jakość snu,
- zwiększa odporność psychiczną.
Nie trzeba od razu przygotowywać się do maratonu.
Czasami wystarczy codzienny spacer, siłownia dwa lub trzy razy w tygodniu, pływanie czy jazda na rowerze.
Gap year to idealny moment, aby wypracować nawyki, które zostaną z Tobą również podczas studiów.
Nauka języka obcego – inwestycja na całe życie
Medycyna jest dziedziną międzynarodową.
Większość najnowszych publikacji naukowych powstaje w języku angielskim.
Coraz więcej studentów korzysta z zagranicznych kursów, konferencji czy programów wymiany.
Dlatego właśnie gap year jest świetnym momentem, aby zrobić coś, na co przez lata brakowało czasu.
Podnieść poziom języka.
Nie musi to oznaczać codziennych, wielogodzinnych lekcji.
Liczy się regularność.
Kilka godzin tygodniowo przez cały rok daje zaskakująco dobre efekty.
Praca – coś znacznie więcej niż pierwsza wypłata
To fragment, który szczególnie chciałbym skierować zarówno do maturzystów, jak i ich rodziców.
Jeżeli sytuacja życiowa na to pozwala, warto rozważyć podjęcie pracy podczas gap year.
Nie dlatego, że młody człowiek musi zarabiać na swoje utrzymanie.
Powód jest znacznie ważniejszy.
Praca uczy odpowiedzialności.
Pokazuje wartość czasu.
Pozwala zrozumieć, ile wysiłku kosztuje zarobienie własnych pieniędzy.
To doświadczenie, którego nie da się zdobyć w szkolnej ławce.
Wielu uczniów po kilku miesiącach pracy zupełnie inaczej patrzy na swoją przyszłość.
Jeszcze mocniej utwierdzają się w przekonaniu, że chcą studiować.
Nie dlatego, że ktoś im to podpowiada.
Dlatego, że sami wiedzą, jaką drogę chcą wybrać.
Dodatkową korzyścią jest możliwość odłożenia własnych pieniędzy.
Na studia.
Na kurs językowy.
Na prawo jazdy.
Na wyjazd.
To pierwszy krok w stronę finansowej samodzielności.
Gap year uczy dorosłości
Mam wrażenie, że właśnie o tym mówi się zdecydowanie za mało.
Szkoła bardzo dobrze uczy rozwiązywania zadań.
Znacznie gorzej przygotowuje do dorosłego życia.
Podczas gap year po raz pierwszy sam planujesz swój dzień.
Sam decydujesz, kiedy się uczysz.
Sam organizujesz swoją pracę.
Sam odpowiadasz za swoje sukcesy i porażki.
To umiejętności, które przydadzą się nie tylko podczas studiów, ale również przez całe życie zawodowe.
I właśnie dlatego uważam, że dobrze wykorzystany gap year jest czymś znacznie więcej niż tylko przygotowaniem do poprawy matury.
To rok dojrzewania.
Rok budowania odpowiedzialności.
Rok poznawania samego siebie.
Z mojego doświadczenia
Największą zmianę po gap year bardzo często widać nie w wynikach matury.
Widać ją w człowieku.
Młodzi ludzie wracają spokojniejsi, bardziej pewni siebie, lepiej zorganizowani i znacznie bardziej świadomi tego, dlaczego chcą studiować właśnie ten kierunek.
I mam wrażenie, że właśnie ta dojrzałość bardzo często okazuje się ich największym sukcesem.
Rodzice – najważniejsi partnerzy dobrze zaplanowanego gap year
Jeżeli miałbym wskazać jeden czynnik, który najczęściej decyduje o powodzeniu gap year, nie byłaby to liczba rozwiązanych arkuszy maturalnych.
Nie byłby to również wybór konkretnego kursu.
Ani liczba godzin spędzonych nad książkami.
Byłaby to atmosfera w domu.
Przez ponad dwadzieścia lat pracy z maturzystami miałem okazję obserwować setki osób przygotowujących się do poprawy matury. Z perspektywy czasu widzę bardzo wyraźnie, że uczniowie osiągający najlepsze rezultaty niemal zawsze mieli jeszcze jedną wspólną cechę.
Czuli, że rodzice są po ich stronie.
Nie oznacza to, że rodzice bezkrytycznie zgadzali się na każdą decyzję.
Nie oznacza również, że nie stawiali wymagań.
Wręcz przeciwnie.
Po prostu od pierwszego dnia wszyscy grali do jednej bramki.
Bo dobrze zaplanowany gap year nie jest wyłącznie decyzją maturzysty.
To decyzja całej rodziny.
Gap year wymaga zaufania
Nie da się ukryć jednego faktu.
W zdecydowanej większości przypadków młody człowiek podczas gap year nadal mieszka z rodzicami.
To oni zapewniają mu dach nad głową.
To oni ponoszą większość kosztów codziennego życia.
Często finansują również kurs przygotowujący do matury.
Dlatego uważam, że decyzja o gap year nigdy nie powinna być podejmowana przeciwko rodzicom.
Jeżeli jedna strona mówi:
“To będzie najlepszy rok mojego życia.”
a druga odpowiada:
“To będzie zmarnowany rok.”
bardzo trudno zbudować środowisko, w którym młody człowiek będzie mógł spokojnie pracować.
Gap year wymaga zaufania.
Z obu stron.
Drodzy Rodzice…
Pozwólcie, że na chwilę zwrócę się bezpośrednio do Was.
Doskonale rozumiem obawy, które mogą pojawić się po usłyszeniu słów:
“Chciałbym zrobić gap year.”
To naturalne.
Pojawia się wiele pytań.
Czy moje dziecko nie straci motywacji?
Czy nie będzie odkładało nauki na później?
Czy za rok naprawdę podejdzie do matury?
Czy nie zmarnuje dwunastu miesięcy?
To wszystko są bardzo rozsądne wątpliwości.
Ale chciałbym zwrócić uwagę na jedną rzecz.
W mojej pracy znacznie częściej obserwuję sytuację, w której dobrze zaplanowany gap year zmienia młodego człowieka na lepsze, niż przypadki, w których rzeczywiście okazuje się stratą czasu.
Warunkiem jest jednak plan.
I wspólna odpowiedzialność.
Wspierać nie znaczy wyręczać
Jest jeszcze jedna rzecz, którą uważam za niezwykle ważną.
Rodzice powinni wspierać.
Ale nie powinni zdejmować z dziecka odpowiedzialności.
Gap year nie może wyglądać tak, że rodzice finansują cały rok, a młody człowiek nie ma żadnych obowiązków.
To nie byłaby dobra lekcja dorosłości.
Znacznie lepiej już na początku ustalić wspólne zasady.
Na przykład:
- przygotowujemy plan całego roku,
- ustalamy rytm nauki,
- określamy cele,
- rozmawiamy o postępach,
- zachęcamy do pracy, sportu i rozwoju,
- wspólnie świętujemy kolejne sukcesy.
To buduje odpowiedzialność.
A jednocześnie daje młodemu człowiekowi ogromne poczucie bezpieczeństwa.
Z mojego doświadczenia
Nigdy nie spotkałem ucznia, który osiągnął świetny wynik dlatego, że codziennie słyszał:
“Zmarnowałeś rok.”
Natomiast wielokrotnie widziałem, jak ogromną różnicę robiło jedno zdanie wypowiedziane przez rodzica:
“Wierzę, że Ci się uda.”
To często znaczy więcej niż kolejny rozwiązany arkusz.
Największy błąd podczas gap year? Brak systematyczności.
To moment, w którym pojawia się największe zagrożenie.
Wrzesień.
Uczeń odpoczywa.
Mówi:
“Jeszcze mam czas.”
Potem przychodzi październik.
“Od listopada zaczynam na poważnie.”
Listopad.
“Po świętach już naprawdę ruszam.”
Nagle okazuje się, że jest styczeń.
A czasu zostało niewiele.
To scenariusz, który niestety zdarza się częściej, niż mogłoby się wydawać.
Dlatego właśnie podczas gap year najważniejsza nie jest liczba godzin nauki.
Najważniejsza jest regularność.
Dlaczego Intensywny Kurs Maturalny #ĆMA tak dobrze sprawdza się podczas gap year?
To pytanie bardzo często zadają zarówno uczniowie, jak i rodzice.
Odpowiedź jest prostsza, niż mogłoby się wydawać.
Największym wyzwaniem podczas gap year nie jest zdobycie wiedzy.
Największym wyzwaniem jest utrzymanie rytmu pracy przez kilka miesięcy.
I właśnie tutaj doskonale sprawdzają się Intensywne Kursy Maturalne #ĆMA.
Zajęcia odbywają się dwa razy w tygodniu, w niewielkich grupach, plus zajęcia naprzemiennie piątek/sobota. Czyli min 3 razy w tygodniu. Przy dwóch przedmiotach kursant ma 6 spotkań w tygodniu, więc nie wkradnie się nuda nawet na chwilę.
To oznacza, że tydzień ma swój stały rytm.
Nie trzeba codziennie zastanawiać się:
“Czy dziś się pouczę?”
System został zaplanowany tak, aby nauka stała się naturalnym elementem tygodnia.
Regularne spotkania porządkują pracę, pomagają utrzymać motywację i sprawiają, że nawet w momentach chwilowego spadku energii uczeń nie wypada z rytmu.
To właśnie ta systematyczność jest jednym z największych atutów #ĆMA dla osób przebywających na gap year.
A co z Kursem Premium z biologii i/lub chemii?
To rozwiązanie również bardzo dobrze sprawdza się podczas gap year.
Jednak z mojego doświadczenia najlepiej wykorzystują je osoby, które potrafią samodzielnie organizować swoją pracę.
Spotkania odbywają się rzadziej niż w #ĆMA, dlatego między kolejnymi zajęciami większa odpowiedzialność za realizację planu spoczywa na uczniu.
Dla osób dobrze zorganizowanych jest to ogromna zaleta.
Pozwala elastycznie łączyć naukę z pracą, sportem czy rozwijaniem innych pasji.
Jeżeli jednak ktoś wie, że potrzebuje zewnętrznej motywacji i regularnego rytmu pracy, zwykle rekomenduję właśnie Intensywny Kurs Maturalny #ĆMA.
Nie dlatego, że jeden kurs jest lepszy od drugiego.
Po prostu odpowiadają na potrzeby różnych osób.
Dobry wybór to taki, który najlepiej pasuje do sposobu pracy konkretnego ucznia.
Z mojego doświadczenia
Największe sukcesy osiągają nie ci, którzy uczą się najdłużej.
Największe sukcesy osiągają ci, którzy przez kilka miesięcy potrafią uczyć się regularnie.
W przygotowaniach do matury systematyczność niemal zawsze wygrywa z chwilowymi zrywami motywacji.
Czy gap year to strata roku?
To prawdopodobnie najczęściej zadawane pytanie przez maturzystów i ich rodziców.
Moja odpowiedź brzmi:
To zależy.
I wiem, że nie jest to odpowiedź, której większość osób oczekuje.
Bo prawda jest taka, że gap year może być zarówno najlepszym, jak i najgorszym rokiem po zakończeniu szkoły średniej.
Wszystko zależy od tego, jak zostanie wykorzystany.
Jeżeli przez dwanaście miesięcy młody człowiek nie ma planu, odkłada naukę na później i czeka, aż motywacja pojawi się sama, trudno mówić o świadomej inwestycji w przyszłość.
To rzeczywiście byłby stracony czas.
Jeżeli jednak ten rok zostanie dobrze zaplanowany, bardzo szybko okazuje się, że wydarzyło się znacznie więcej niż tylko poprawa wyniku matury.
Pojawia się większa samodzielność.
Lepsza organizacja czasu.
Większa odporność psychiczna.
Pierwsze doświadczenia zawodowe.
Lepsza znajomość języka.
Zdrowszy styl życia.
Świadoma decyzja o wyborze studiów.
To są kompetencje, których nie da się zmierzyć liczbą punktów na maturze, ale które bardzo często decydują o powodzeniu na studiach i później – w życiu zawodowym.
Dlatego nie patrzę na gap year przez pryzmat jednego roku.
Patrzę na niego z perspektywy kolejnych dwudziestu czy trzydziestu lat.
Jeżeli ten rok sprawi, że młody człowiek rozpocznie studia dojrzalszy, spokojniejszy i bardziej świadomy swoich decyzji, trudno nazwać go rokiem straconym.
Z mojego doświadczenia
Najczęściej o “straconym roku” mówią osoby, które nigdy same nie zdecydowały się na gap year.
Natomiast wielu moich byłych kursantów po rozpoczęciu studiów przyznaje, że dopiero z perspektywy czasu zrozumieli, jak wiele dał im ten rok.
Nie tylko w kontekście matury.
Przede wszystkim jako ludzi.
Czy po gap year trudniej wrócić do nauki?
To kolejna obawa, którą bardzo często słyszę.
I znowu odpowiedź nie jest jednoznaczna.
Jeżeli ktoś przez cały rok całkowicie odcina się od nauki, rzeczywiście powrót może być trudniejszy.
Ale dobrze zaplanowany gap year nie polega na rocznej przerwie od biologii i chemii.
Polega na zmianie sposobu przygotowania.
Nie ma już szkolnych lekcji.
Nie ma sprawdzianów z przedmiotów, które nie będą potrzebne podczas rekrutacji.
Nie ma obowiązku siedzenia w ławce przez wiele godzin każdego dnia.
Jest za to możliwość skoncentrowania się na tym, co naprawdę ma znaczenie.
Dlatego odpowiednio zaplanowana nauka podczas gap year bardzo często okazuje się bardziej efektywna niż przygotowania prowadzone równolegle z ostatnią klasą liceum.
Czy warto pracować podczas gap year?
Moim zdaniem – jeżeli sytuacja życiowa na to pozwala – zdecydowanie warto.
Nie chodzi jednak o pracę kosztem nauki.
Priorytetem pozostaje realizacja celu, jakim jest dostanie się na wymarzony kierunek.
Praca powinna ten cel uzupełniać, a nie zastępować.
Dlaczego jest tak wartościowa?
Bo uczy rzeczy, których nie da się nauczyć z podręcznika.
Punktualności.
Odpowiedzialności.
Komunikacji z ludźmi.
Organizacji czasu.
Pokory.
Pokazuje również wartość własnych pieniędzy.
Wielu młodych ludzi po kilku miesiącach pracy zupełnie inaczej patrzy na swoją edukację.
Zaczynają dostrzegać, że studia nie są obowiązkiem.
Są szansą.
I właśnie dlatego wracają do nauki z jeszcze większą motywacją.
Czy można podczas gap year jednocześnie pracować i przygotowywać się do matury?
Tak.
Wielu naszych kursantów z powodzeniem łączy oba te elementy.
Kluczem jest jednak rozsądne zaplanowanie tygodnia.
Nie polecam pracy, która całkowicie pochłania czas i energię.
Natomiast praca w niepełnym wymiarze godzin lub elastyczny grafik bardzo dobrze uzupełniają przygotowania do matury.
Pozwalają zachować równowagę między nauką, odpoczynkiem i codziennym życiem.
A właśnie ta równowaga jest jednym z największych atutów dobrze zaplanowanego gap year.
Czy da się znacząco poprawić wynik matury?
To pytanie słyszę praktycznie każdego roku.
Odpowiedź brzmi:
Tak.
Ale pod jednym warunkiem.
Nie można przez cały rok robić dokładnie tego samego, co przed pierwszą maturą.
Jeżeli sposób nauki się nie zmieni, trudno oczekiwać zupełnie innych rezultatów.
Poprawa wyniku wymaga analizy wcześniejszych błędów.
Czasami problemem okazuje się wiedza.
Czasami interpretacja poleceń.
Czasami brak systematyczności.
A bardzo często… zwyczajne przemęczenie.
Dlatego pierwszym krokiem nie powinno być kupienie kolejnego zbioru zadań.
Pierwszym krokiem powinno być zrozumienie, dlaczego poprzednia matura nie przyniosła oczekiwanego wyniku.
Dopiero wtedy można zbudować skuteczny plan przygotowań.
Jak przekonać rodziców do gap year?
To pytanie zadaje sobie wielu maturzystów.
I chciałbym odpowiedzieć na nie w nieco inny sposób.
Moim zdaniem celem nie powinno być przekonanie rodziców.
Celem powinno być pokazanie im planu.
Rodzice nie boją się samego gap year.
Najczęściej boją się braku konkretów.
Jeżeli młody człowiek mówi jedynie:
“Chcę zrobić rok przerwy.”
trudno oczekiwać entuzjazmu.
Jeżeli natomiast przedstawia przemyślany plan:
- chcę poprawić maturę z biologii i chemii,
- zapisuję się na kurs,
- planuję pracować kilka godzin tygodniowo,
- chcę poprawić język angielski,
- zamierzam regularnie trenować,
- będziemy wspólnie kontrolować postępy,
rozmowa wygląda zupełnie inaczej.
Rodzice widzą wtedy nie rezygnację ze studiów.
Widzą świadomy projekt na najbliższy rok.
A to ogromna różnica.
Z mojego doświadczenia
Przez wszystkie lata pracy nie spotkałem rodziców, którzy oczekiwaliby od swojego dziecka perfekcji.
Spotkałem natomiast bardzo wielu rodziców, którzy oczekiwali zaangażowania.
I trudno się temu dziwić.
Gap year to inwestycja całej rodziny.
Dlatego warto od pierwszego dnia pokazać, że ten rok ma konkretny cel, harmonogram i plan działania.
Gap year nie jest dla każdego. I właśnie dlatego warto dobrze przemyśleć tę decyzję.
Po przeczytaniu tego artykułu możesz odnieść wrażenie, że jestem zwolennikiem gap year.
To nie do końca prawda.
Jestem zwolennikiem świadomych decyzji.
Jeżeli dostałeś się na wymarzony kierunek, czujesz motywację do dalszej nauki i jesteś gotowy rozpocząć studia, bardzo możliwe, że nie ma żadnego powodu, aby odkładać ten moment o rok.
W takiej sytuacji rozpoczęcie studiów będzie najlepszą decyzją.
Są jednak również maturzyści, którzy po ogłoszeniu wyników czują przede wszystkim rozczarowanie.
Brakuje im kilku punktów do wymarzonego kierunku.
Są zmęczeni.
Nie mają już siły walczyć.
Albo zwyczajnie nie wiedzą, czy chcą podejmować jedną z najważniejszych decyzji w swoim życiu pod wpływem ogromnych emocji.
I właśnie dla takich osób dobrze zaplanowany gap year może okazać się najlepszą inwestycją.
Nie dlatego, że jest łatwiej.
Nie dlatego, że można odłożyć trudne decyzje.
Ale dlatego, że daje czas.
Czas na rozwój.
Czas na odpoczynek.
Czas na odzyskanie motywacji.
Czas na poprawę matury.
I przede wszystkim czas na świadome wejście w dorosłość.
Rok, który może zmienić znacznie więcej niż wynik matury
Patrząc wyłącznie na liczby, gap year trwa około dwunastu miesięcy.
Patrząc z perspektywy życia – może zmienić kolejne kilkadziesiąt lat.
Bo tak naprawdę nie chodzi wyłącznie o to, aby zdobyć kilka czy kilkanaście dodatkowych punktów na maturze.
Chodzi o to, aby rozpocząć studia jako osoba bardziej dojrzała, spokojniejsza, lepiej zorganizowana i świadoma swoich decyzji.
To właśnie dlatego zachęcam wszystkich maturzystów, aby patrzyli na gap year znacznie szerzej niż tylko przez pryzmat kolejnego egzaminu.
Jeżeli ten rok ma być dobrze wykorzystany, powinien obejmować nie tylko naukę.
Powinien znaleźć się w nim czas na regenerację.
Na aktywność fizyczną.
Na rozwijanie języków obcych.
Na pierwszą pracę.
Na zdobywanie doświadczeń.
Na poznawanie świata.
Na budowanie odpowiedzialności.
I oczywiście na systematyczne przygotowanie do poprawy matury.
Dopiero połączenie wszystkich tych elementów sprawia, że można mówić o prawdziwym gap year.
Z mojego doświadczenia
Po ponad dwudziestu latach pracy z kandydatami na kierunki medyczne wiem jedno.
Nie pamiętam uczniów wyłącznie przez pryzmat ich wyników.
Pamiętam ludzi.
Pamiętam tych, którzy po roku wracali spokojniejsi.
Bardziej dojrzali.
Pewniejsi siebie.
Lepiej zorganizowani.
Pamiętam rozmowy z rodzicami, którzy po kilku miesiącach mówili:
“To była dobra decyzja.”
I pamiętam również absolwentów, którzy już jako studenci medycyny wracali z jedną refleksją:
“Dzisiaj wiem, że ten rok naprawdę był mi potrzebny.”
To właśnie dlatego nigdy nie patrzę na gap year jak na rok przerwy.
Patrzę na niego jak na rok świadomego przygotowania do jednego z najważniejszych etapów życia.
Jak możemy Ci pomóc podczas gap year?
Jeżeli zdecydowałeś się poświęcić rok na poprawę matury, warto od samego początku zadbać o plan działania.
Właśnie dlatego od wielu lat przygotowujemy kandydatów na kierunki medyczne w dwóch modelach nauki, które odpowiadają różnym potrzebom uczniów.
Jeżeli wiesz, że największym wyzwaniem będzie dla Ciebie utrzymanie regularności przez cały rok, najlepszym rozwiązaniem zazwyczaj okazuje się Intensywny Kurs Maturalny #ĆMA. Dwa spotkania tygodniowo, niewielkie grupy i stały rytm pracy pomagają zachować systematyczność – a to ona najczęściej decyduje o sukcesie podczas gap year.
Jeżeli natomiast dobrze organizujesz własną naukę i zależy Ci na większej elastyczności, bardzo dobrym wyborem może być Kurs Premium. Pozwala on połączyć przygotowania do matury z pracą, aktywnością fizyczną czy innymi planami, jednocześnie zapewniając regularny kontakt z prowadzącym, dostęp do nagrań i materiałów oraz możliwość konsultowania pojawiających się problemów.
Nie ma jednego kursu idealnego dla wszystkich.
Tak samo jak nie ma jednego idealnego modelu gap year.
Dlatego zawsze zachęcam, aby wybór sposobu nauki dopasować do własnego charakteru, poziomu samodyscypliny i planów na najbliższy rok.
Jedna decyzja może zmienić naprawdę wiele
Jeżeli po przeczytaniu tego artykułu miałbym zostawić Ci jedną myśl, byłaby ona bardzo prosta.
Gap year nie jest rokiem przerwy od życia.
To rok, w którym życie bardzo często zaczyna się na dobre.
Nie bój się podjąć świadomej decyzji.
Nie porównuj swojej drogi z drogą kolegów i koleżanek.
Nie wybieraj studiów tylko dlatego, że “wszyscy już gdzieś idą”.
Każdy ma własne tempo.
A czasami właśnie ten jeden dodatkowy rok sprawia, że kolejne kilkadziesiąt lat wygląda zupełnie inaczej.




1 komentarz. Leave new
[…] Dlaczego najlepiej pracuje mi się z osobami na gap year? […]